N23072017

Ostatnia aktualizacja12:08:01 PM

Font Size

SCREEN

Profile

Menu Style

Cpanel

POP-judaizm

Warsztaty wycinanki żydowskiej

Większości osób schwytanych w sieci polskiej mody na żydowskość judaizm jako religia w zasadzie nie interesuje.

Ateizm, agnostycyzm czy choćby New Age nie są już w modzie. Dziś, jeśli rzeczywiście chce się błysnąć w towarzystwie, trzeba zadeklarować zainteresowanie kulturą żydowską.

Uczestnictwo w koncertach muzyki żydowskiej, festiwalach żydowskiej kultury, judaistycznych świętach czy noszenie pseudokabalistycznych czerwonych nitek na przegubach dłoni staje się dowodem na nadążanie za modą, powoli docierającą także nad Wisłę. – Młodzi ludzie, którzy chcą być modni, zastanawiają się: zostać Żydem czy gejem, a może jednym i drugim – żartuje Artur Hofman, przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce.

To dlatego na koncertach i festiwalach, których co roku przybywa w naszym kraju (tylko w 2008 r. powstało sześć nowych imprez), a na których niemal nie ma Żydów, zwyczajnie wypada bywać. – Niedawno graliśmy koncert w niewielkim polskim mieście i nastawialiśmy się na obecność góra 250 osób. Okazało się, że przyszło prawie 600 – opowiada Piotr Ryba, jeden z członków zespołu Hagada, grającego tradycyjną muzykę żydowską. Nie inaczej jest w wielkim miastach. Na festiwal „Warszawa Singera” przybywa coraz więcej mieszkańców stolicy, tak że co roku jest on przedłużany o kolejne dni. – To, co się dzieje, przerasta nasze najśmielsze oczekiwania. Tłumy zainteresowane są nauką języka jidysz, kulturą i kuchnią żydowską – mówi aktorka warszawskiego Teatru Żydowskiego Alicja Grzybowska.

Szukanie duchowości

Studia nad judaizmem, a także próby popularyzacji szczególnie mistycznych jego elementów są zresztą charakterystyczne nie tylko dla Polaków. Kabała, przystosowana do potrzeb (niezbyt wygórowanych), stała się popularna wśród amerykańskich celebrities. Czerwone sznureczki na przegubach dłoni (mające chronić przed „złym okiem”) noszą na Zachodzie m.in. Madonna czy Britney Spears, w Polsce Otylia Jędrzejczak, Maryla Rodowicz i Kora Jackowska. Popularność tego mistycznego nurtu judaizmu zwiększają jeszcze dostosowane do inteligencji i duchowości masowego odbiorcy poradniki (dostępne także po polsku) w stylu „Bóg używa szminki. Kabbalah dla kobiet”. Problem polega tylko na tym, że z Kabałą, będącą wiedzą mistyczną dostępną tylko zaangażowanym rabinom, moda ta ma niewiele wspólnego. Albowiem zamiast trudnej i niebezpiecznej drogi na duchowe szczyty oferuje tylko kilka gadżetów – po 100 dolarów każdy. Zwracają zresztą na to uwagę poważni rabini żydowscy, uznający rabina Berga i jego żonę (czyli twórców zachodniej mody na kabałę) za niebezpiecznych szarlatanów.

Żydowskość z Cepelii

Zdecydowanej większości osób schwytanych w sieci polskiej mody na żydowskość judaizm jako religia w zasadzie nie interesuje. I nie ma w tym niczego zaskakującego, jeśli weźmie się pod uwagę, że 90 proc. polskich Żydów (albo dokładniej osób deklarujących jakieś związki rodzinne z żydowskością) to ludzie niewierzący lub niepraktykujący. Żydowska Ogólnopolska Organizacja Młodzieżowa już w swoim statucie deklaruje niereligijność, a Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów Polskich też nie wymaga deklaracji wiary od swoich członków (tu o wiele ważniejsze jest pochodzenie, gdyż organizacja niechętnie spogląda na konwersje). Podobnie areligijna jest reaktywowana w Polsce Loża Polin stowarzyszenia B’nai B’rith, skupiająca obecnie w naszym kraju około 50 osób. – Żydzi odczuwają wielką potrzebę stowarzyszania się, jeśli nie w kręgach religijnych, to inteligenckich – tłumaczy mieszkający w Warszawie psycholog i członek B’nai B’rith.

Niereligijna i w znacznym stopniu niehistoryczna popularność żydowskości ma także inny wymiar. Posłanie dziecka do szkoły Laudera to próba wprowadzenia go do środowiska elitarnego, ale niekoniecznie żydowskiego. W warszawskiej szkole większość uczniów nie ma korzeni żydowskich, a wielu z nich (i rodziców) ignoruje rytualne wymogi placówki. Część dzieci chodzi (po lekcjach) na katechezę i nie widzi w tym niczego dziwnego. W jakimś sensie moda na tę szkołę nie ma nic wspólnego z żydowskością, lecz jest wyłącznie próbą poszukiwania elitarności.

Podobnie jest z kolejnymi festiwalami kultury żydowskiej. Są popularne, ale często pokazują głęboką nieznajomość kultury żydowskiej, także w jej religijnym wymiarze. – Symbolem tego jest choćby sprzedawany w sklepach schab po żydowsku, choć jak wiadomo, żydzi nie jedzą wieprzowiny – podkreśla Artur Hofman, uznając niemałą część mody na żydowskość za pozostającą na poziomie Cepelii. Dlatego na modę na judaizm warto spojrzeć jak na jedynie przejściową fascynację.

>Na podstawie WPROST, numer: 42/2008 (1347)

 Na fotografii: Warsztaty wycinanki żydowskiej

Losowo z menu Opinie, komentarze

  • Pause
  • Previous
  • Next
1/2

Projekt Izraelczyk.pl