Pn18122017

Ostatnia aktualizacja12:08:01 PM

Font Size

SCREEN

Profile

Menu Style

Cpanel
Powrót Jesteś tutaj: Home Fotografie Kolekcje autorskie i tematyczne Inne Najpiękniejsze fotografie Palestyny z początku 20 wieku wywołują kontrowersje

Najpiękniejsze fotografie Palestyny z początku 20 wieku wywołują kontrowersje

Tyberiada, Elia Kahvedjian

Rodzina ormiańskiego uchodźcy i fotografa Elia Kahvedjiana walczy o to, aby zachować jego dziedzictwo.

Na ladzie małego sklepu fotograficznego „Photo Elia” na Starym Mieście w Jerozolimie leży obraz Ściany Płaczu z początku 20 wieku, która pojawia się pośród domów dzielnicy Mughrabi która już nie istnieje. Dla współczesnych oczu jest w tym obrazie coś, co uderza: scena ukazująca kobiety i mężczyzn modlących się publicznie razem.

Kolejna fotografia pokazuje przylot niemieckiego Zeppelina do Jerozolimy w 1931 roku. Gigantyczny sterowiec w czerni i bieli, unosi się nad Starym Miastem, jak jakieś dziwne UFO. Na trzecim obrazie widać duże żaglówki przy ujściu rzeki Yarkon. Na czwartej fotografii, w europejskim stylu zegar wieżowy wznosi się nad bramę Jaffa. Kolejna fotografia ukazuje łańcuch kawiarni Kapulsky w okresie swoich skromnych początków, na skraju placu Syjon w Jerozolimie.

Zdjęcia są częścią kolekcji około 3000 zdjęć wykonanych przez Elia Kahvedjiana, uchodźcy Ormiańskiego, który cudem przeżył ludobójstwo i jednego z największych fotografów w Jerozolimie na początku 20. wieku. Zdjęcia, które zaginęły na 40 lat, zostały odkryte 25 lat temu i służą naukowcom i miłośnikom badającym przeszlość Jerozolimy. I tak na przykład, architekci, którzy zrekonstruowali Synagogę Hurva w Dzielnicy Żydowskiej (zniszczonej przez Jordańczyków w 1948 roku i odbudowanej w 2010 r.) używali zdjęć Kahvedjiana – podobnie jak naukowcy z Urzędu Starożytności, którzy chcieli zrekonstruować elementy murów miasta i bramy.

Marsz śmierci

Członkowie rodziny wiedzą o Kahvedjian jest, że urodził się w rejonie Urfa we wschodniej Turcji. Nie znają jego daty urodzenia, a nawet brzmienia jego oryginalnego nazwiska. Eli Kahvedjian, który został nazwany tak na cześć swojego dziadka-fotografa, mówi, że Kahvedjian został oddzielony od matki, kiedy był małym chłopcem, i nawet nie znam jego prawdziwego nazwiska. „W sierocińcu pytali go o jego nazwisko, a on odpowiadał, że nie wie, więc zapytali go: Co twój ojciec sprzedawał w swoim sklepie. Odpowiedział, że "kawę", i tak nazywali go Kahvedjian”, wspomina wnuk, zauważając, że „kahve” oznacza kawę po turecku.

„Udał się wraz z matką w marszu śmierci, kiedy wojska tureckie wypędzały masy ormiańskich cywilów na tereny pustynne w południowej Turcji. Jego matka, chcąc ratować życie swego syna, oddała go. Przez przypadek, małego Kavhedjiana przyjęła jakaś rodzina kurdyjska, która następnie sprzedała go jako niewolnika. U swojego nowego właściciela Elia pracował jako pomocnik kowala. Pewnego dnia kowal ożenił się ponownie i nowa żona kowala nie chciała Elia u siebie, więc został wyrzucony na ulicę, gdzie żył z żebrania”, kontynuuje Eli Kahvedjian.

„Pewnego dnia podszedł do niego jakiś mężczyzna i zaproponował mu jedzenie. Zwabiony obietnicą jedzenia poszedł za nim do jaskini. Przez przypadek Elia stracił równowagę i upadł na ziemię. Poczuł, że podłoga była pełna ludzkich czaszek. Uświadomił sobie, że znalazł się w niebezpieczeństwie, więc zaczął uciekać. Porywacz rzucił miecz na niego i zranił go w nogę. Do dnia śmierci miał bliznę w tym miejscu. Kiedy opowiadam o tym dzisiaj przechodzą mnie dreszcze”, mówi wnuk.

W końcu Kahvedjian został uratowany przez amerykańską organizację pomocową, która przewiozła kilkadziesiąt tysięcy sierot z Turcji na Bliski Wschód. Kahvedjian zamieszkał w sierocińcu w Nazarecie. Miał wtedy około 10 lub 11 lat, według szacunków rodzinnych. Z fotogriafią zetknął się po raz pierwszy, kiedy pracował jako tragarz dla jednego z nauczycieli sierocińca, który także pracował jako fotograf.

Ostatecznie przeniósł się do Jerozolimy, gdzie zamieszkał w czymś, co było rodzaju projektu mieszkaniowego dla sierot. Zaczął pracować dla Hananya Brothers, znanej rodziny chrześcijańskiej, która prowadziła sklep fotograficzny przylegający do miejsca znanego dziś jako placu IDF (Izraelskie Siły Obronne) w centrum miasta. Kiedy bracia chcieli zamknąć sklep, Elia wziął w banku duży kredyt i wykupił go. Bardzo szybko zdobył sukces komercyjny.

Jego wnuk wierzy, iż wyjaśnienie tego zaskakującego sukcesu leży w pewnej fotografii, którą odnalazł kilka miesięcy temu. Na tym zdjęciu dziadek jest przedstawiony jak stoi w grupie wolnomularzy Zakonu Jerozolimskiego – to dość zaskakujące odkrycie w rodzinie. „Najwyraźniej ktoś wysoko postawiony pomógł mu w sukcesie, jednak to dziwne, że swe związki z masonami trzymał w tajemnicy. Utrzymywaliśmy przecież ze sobą bardzo bliskie kontakty”, mówi z uśmiechem, dając do zrozumienia, że jego dziadek miał powiązania z władzami brytyjskimi poprzez masonów. Ta pomocy „z góry” objawiła się w projektach Kahvedjiana, który fotografował dla Brytyjczyków.

Otrzymał również pomoc na dwa dni przed wybuchem wojny o niepodległość. „Brytyjski oficer przyszedł do niego i powiedział mu: Pozbądź się rzeczy i wynoś się stąd”. Elia przeniósł swoje negatywy do magazynu w ormiańskiej dzielnicy Starego Miasta i zamknął sklep.”

W1949 roku otworzył mały sklep w chrześcijańskiej dzielnicy, który pozostaje tam do dziś.

Ukryte skarby z magazynu

Tysiące negatywów, które zostały ukryte w 1948 roku odkryto na jaw ponownie dopiero w 1987 roku, kiedy rodzina zaczęła robić w magazynie porządek. Dość szybko zrozumiała, że ma skarb w rękach. Pierwsza wystawa prac Kahvedjiana odbyła się w 1990 roku w American Colony Hotel w Jerozolimie. Według Eli Kahvedjiana, „Ludzie oszaleli. Byli głodni tego materiału. Wiedzieliśmy, że to był sukces, ale nie rozumieliśmy jeszcze wtedy, jak wielki był to sukces.”

Od tego czasu sklep stał się małym muzeum czarno-białych fotografii z początku 20 wieku z odbitkami wysokiej jakości. Większość klientów to turyści. Poza wartością historyczną i antropologiczną, zdjęcia są oszałamiające także pod względem kompozycji i utrwaleniu inspirujących chwil i perspektyw. W przeważającej części przedstawiają one codzienne życie, np: sprzedawcy na rynku, chłopca polerującego arabskie buty i karawany wielbłądów…

Jedna z fotografii stała się w ubiegłym roku przedmiotem politycznej kontrowersji. Jest to portret palestyńskiej rodziny wykonany w gaju cytrusowym pod koniec 1930 roku. Fotografia posłużyła jako podstawa dla powstania obrazu artysty Eliyahu Arika Bokobza „The Grower Citrus”. Obraz wywołał kontrowerskie, wyrażone publicznie przez Aryeha Eldada (National Union) członka Knesetu, który twierdził, że stanowi on próbę zobrazowania przeszłości z arabskiego punktu widzenia.

W 1998 roku rodzina Kahvedjiana wydała tomik kilkunastu fotografii pod tytułem „Jerozolima widziana oczami mego ojca”, sprzedawany wyłącznie w niewielkim sklepie w chrześcijańskiej dzielnicy (NIS 230). Tomik natychmiast stał się pozycją dla kolekcjonerów. Wnuk opowiada, że są też tacy, którzy kupują tę książkę tylko po to aby ją sprzedać i zarobić. „Oni ją sprzedają za taką samą cenę w Internecie, tyle, że w dolarach.” I rzeczywiście, spojrzenie na stronie Amazon potwierdza, że można kupić książkę za 225 dolarów.

Rodzina jest szczególnie dumna z jakości książki – papier został zakupiony we Francji, drukowanie zostało wykonane pod ich nadzorem. W ostatnich latach jednak, tanie imitacje – z wykorzystaniem taniego papieru i niskiej jakości reprodukcji – pojawiały się w sklepach z pamiątkami i księgarniach w Jerozolimie. „Nie chcę się wzbogacić z tego – to część historii rodziny”, mówi Eli Kahvedjian, „ ale boli mnie, że ludzie ją lekceważą. U mną nie ma żadnych kompromisów w jakości. Oddaję zdjęciom szacunek, na jaki zasługują.”

W końcu rodzina pozwała trzech właścicieli sklepów, którzy nie chcieli uwzględnić ich żądania zaniechania sprzedaży pirackich książek. Oskarżeni próbowali argumentować, że nie byli zaangażowani w produkcji książki, ale tylko w jego dystrybucji, i nie wiedzieli, że to fałszerstwo. Argumentowali oni także, że zdjęcia nie należą do rodziny Kahvedjiana, ponieważ dziadek odziedziczył je wraz z pracownią Hananya Brothers i nie ma dowodów, że pracował przy tych zdjęciach. Jerozolimski sędzia, Joseph Shapira, odrzucił ich argumenty, zabraniając pozwanym dalszego rozpowszechniania książki i nakazał im wypłacić rodzinie 63.000 NIS odszkodowania.

„Kwestia praw autorskich nie była podnoszona w odniesieniu do każdego zdjęcia, ale raczej w odniesieniu do książki jako zbioru”, wyjaśnia Deuela Peli z kancelarii Agmon & Co, jeden z dwóch prawników, którzy reprezentowali rodzinę. „Ktoś wykonał całą książkę, ale o jakości znacznie gorszej. Mamy nadzieję, że proces stworzył także skutek odstraszający i w najbliższej przyszłości będziemy widzieć w księgarniach mniej pirackich książek. Ale wciąż nie wiadomo, kto wydrukował tę piracką książkę.”

Dziś zdjęcie z wizerunkiem Elia Kahvedjiana patrzy w dół, wisząc na ścianie w rodzinnym sklepie wśród zabytkowych aparatów fotograficznych, które nadal są sprawne. Elia zmarł w 1999 roku w wieku 89 lat, licząc według rodzinnych szacunków. „Był to niezwykle silny mężczyzna. Musiał nim być”, mówi jego wnuk. „Inaczej by nie przeżył tego wszystkiego, i nie uczynił, co uczynił”.

 Na fotografii: Tyberiada. Zdjęcie z kolekcji Kahvedjiana

Losowo z menu Fotografie

  • Pause
  • Previous
  • Next
1/2

Projekt Izraelczyk.pl